niedziela, 8 marca 2015

Witch&Demons

 Rozdział 2

-opętałem pielęgniarkę w szpitalu, która się tobą zajmowała...-Ann popatrzyła po raz kolejny ze zdziwieniem na Ariela.
- Co zrobiłeś ?! Wiesz dobrze jakie mogą być tego skutki skoro nasze dusze są połączone! Z tą kobietą wszystko w porządku ?
-Zemdlała ,kiedy opuściłem jej ciało- czerwonowłosy unikał wzroku dziewczyny.
-Wiesz co ? Słabo idzie coś Tobie okłamywanie innych, a patrząc na to, że jesteś demonem to w ogóle tobie to nie wychodzi.
-nie kłamię-powiedział dziewczynie prosto w oczy.
-Kłamiesz, że nie kłamiesz. Nie oszukuj mnie, wiem bardzo dobrze kiedy to robisz.-Ann spuściła smętnie wzrok.-Tamta kobieta zmarła prawda?
-Tak...jej serce się zatrzymało.-Ariel złapał dziewczynę za podbródek i podniósł jej głowę tak by patrzyła mu prosto w oczy.-Przepraszam.-Ann popatrzyła na niego, swoimi smutnymi oczyma i następnie się sztucznie uśmiechnęła, demon widząc jej wyraz twarzy zabrał swoją rękę z jej podbródka .
-Woda już się chyba zdążyła nalać do wanny.-czerwonowłosa powoli wstała z łóżka a następnie wyciągnęła rękę w kierunku demona i powiedziała jedno słowo-chodź.-Ariel złapał za dłoń dziewczyny, a ta natychmiast zaciągnęła go za sobą do łazienki,gdy czerwonooki postawił nogę na kafelkach, zasyczał.
-o co chodzi ? -zapytała lekko zmartwiona dziewczyna.
-Podłoga jest strasznie zimna.
-To przez to, że Ty jesteś strasznie ciepły. Jak wejdziesz do wody to po wyjściu z niej powinno być lepiej.Czerwonowłosy demon powoli wszedł do wanny i usiadł w niej.
-Ta woda jak dla mnie wcale nie jest taka ciepła-powiedział szczękając zębami.
-dla mnie ta woda była bardzo gorąca.-dziewczyna przypomniała sobie, że zapomniała wyciągnąć ręczników z szafy.-zaraz wracam.-Ariel złapał dziewczynę za nadgarstek.
-gdzie idziesz?
-po ręczniki, zapomniałam ich.-gdy otrzymał odpowiedź puścił ją. Ann opuściła pomieszczenie by po chwili wrócić z ręcznikami. Czerwonooki chciał wstać i wyjść z wanny, lecz dziewczyna mu zabroniła.
-jeszcze 5minut posiedzisz w wodzie i będziesz mógł wyjść.-demon zrobił wściekłą minę, ale położył się w niej z powrotem. Dziewczyna rozłożyła na podłodze jeden z ręczników, a następnie usiadła na nim i  oparła się plecami o wannę. Siedzieli  w ciszy aż nie upłynął czas wyznaczony przez Ann. Gdy Ariel wyszedł z wanny czerwonowłosa pomogła mu się wytrzeć. Po tej czynności wrócili do łóżka i zasnęli.
Rano do pokoju zagląda Uzjel, gdy widzi swojego kuzyna wtulonego w ciało dziewczyny postanawia się wycofać po ciuchu lecz niestety drzwi nie pomagają mu w wykonaniu tej czynności i zaskrzypiały. Ciemnowłosy spojrzał na łóżko, na którym już  nie było tam czerwonowłosego, gdyż ten stał już za nim.
-co ty wyprawiasz ?- zapytał Ariel rzucając kuzynowi zimne spojrzenie.
-przyszedłem obudzić naszą królewnę.
-po co ?-czerwono włosy demon podniósł jedną brew do góry.
-jest 10 rano, muszę iść za 4 godziny do pracy. Po za tym chciałem zabrać naszą księżniczkę  Ann na zakupy -Uzjel uśmiechnął się wrednie. W tym samym czasie, gdy kuzyni przekomarzali się za drzwiami od pokoju przebudziła się Ann, przetarła ona lekko oczy, następnie się przeciągnęła i krokiem leniwca ruszyła w stronę drzwi od pokoju, które jak się okazało były lekko uchylone. Gdy Ann była już za drzwiami zobaczyła jak Ariel ze swoim kuzynem szarpią się blisko schodów.
-co wy do jasnej cholery wyprawiacie?!-w tym momencie kuzyni spadli. Przestraszona dziewczyna podbiegła do schodów i zobaczyła jak oba demony unoszą się pod sufitem, i  ciskają w siebie przedmiotami.Uzjel próbował trafić wielką książką w Ariela, niestety przeleciała ona obok demona i leciała prosto na dziewczynę. Ann zasłoniła twarz rękoma a książka uderzyła, lecz nie w dziewczynę tylko w osłonę którą stworzyła.
Księga leżała otwarta przed stopami czerwonowłosej, ów księga okazała się Grimoire (grimuarem)*, dziewczyna usiadła na podłodze, następnie wzięła księgę na kolana i zaczeła czytać. Nie było w nim zwykłych liter lecz rozumiała każdy symbol. Znalazła czar telekinezy oraz czar pozbawiający tymczasowo mocy. Ann wypowiedziała pierwszą formułkę zaklęcia a następnie drugą.
-Co wy do jasnej cholery wyprawiacie !?- zapytała po raz drugi, a demoniczni kuzyni popatrzyli na czerwonowłosą dziewczynę ze zdziwieniem w oczach.
-jak ty to zrobiłaś-zapytał czarnowłosy.
-użyłam książki, którą we mnie rzuciłeś.-Grimoire lewitował obok dziewczyny, a ona wskazała na niego palcem.
-Powoli zaczynam rozumieć czemu ją tak lubisz.-przekazał w myślach Uzjel Arielowi.
-Schowaj Grimoire jak tylko się stąd wydostaniemy, tak by nie mogła go znaleźć.-przekazał kuzynowi za pomocą telepatii. Czerwonooki znowu zaczął wyczuwać narastającą energie w dziewczynie "Ta sytuacja nie powinna mieć miejsca, przecież najsilniejszy propheta zablokował jej duchową energie."
-Księżniczko byłabyś tak łaskawa i opuściłabyś nas na dół ? -powiedział najbardziej uprzejmym tonem jakim potrafił Uzjel. Czerwonowłosa popatrzyła chwilkę na czarnowłosego i wypuściła obu z objęć zaklęcia, przez co oboje uderzyli o podłogę z wielkim hukiem.
Dziewczynie strasznie głośno zaburczało w żołądku, na co oboje kuzynów odpowiedziało śmiechem. Ariel próbował się powstrzymać lecz nie bardzo mu to wychodziło, a Uzjel jak to Uzjel turlał się po podłodze ze łzami w oczach.
-Co was tak śmieszy !?-zapytała/wykrzyknęła lekko zażenowana dziewczyna, która była czerwona na twarzy.
-No bo ...hahahaha... ty-próbował odpowiedzieć turlający się po podłodze ciemnooki demon.
-to nie jest śmieszne...nie jadłam nic przez dwa miesiące.
Uzjel wstał, podszedł do kuchni i wyciągnął z lodówki jogurt truskawkowy oraz budyń czekoladowy. -Ann co wybierasz?-Zapytał stawiając na blacie dwa kubeczki. Dziewczyna podeszła do stołu i wskazała palcem na jogurt truskawkowy. Czarnowłosy podał dziewczynie łyżeczkę a ta od razu zaczęła pałaszować jogurt, brudząc się przy tym jak małe dziecko. Demoniczne kuzynostwo schowało schowało księgę tak by czerwonowłosa nie mogła jej znaleźć.
-Ann chodź. Idziemy na zakupy!-krzyknął Uzjel z pod drzwi. Dziewczyna przybiegła, a demon dał jej buty.
-Ide z wami-odezwał się Ariel stojący za dziewczyną.
-Za bardzo rzucasz się w oczy. Jeśli chcesz by jacyś propheci Ciebie załapali to śmiało, chodź z nami.-Czerwonowłosy demon popatrzył na kuzyna z piorunami w oczach i powiedział-Wcale nie rzucam się w oczy.
-Uzjel ma racje. Jeśli pójdziesz z nami to możemy wpaść w kłopoty.
-Niby czemu?-zawarczał Ariel.
-Twoje włosy są długie do pasa i krwisto czerwon...
-Nonsens, sama takie masz.
-Nie przerywaj jak ktoś mówi.-warknął Uzjel.
-Jesteś wysoki, a twoje oczy świecą się na czerwono.
- Po za tym nie mam butów w twoim rozmiarze, a na bosaka będziesz się jeszcze bardziej rzucał w oczy.-dodał Uzjel.
-Nie puszcze was samych.-Ariel opuścił ciało, które upadło bezwładnie na podłogę, a kolczyk w uchu Ann zabłysnął na czerwono.
-On tak zawsze ? - zapytał ciemnooki, a dziewczyna na to tylko wzruszyła ramionami.-No dobra nieważne...no to idziemy na shopping !-złapał czerwonowłosą za rękę i szybko wybiegli z mieszkania. Przed budynkiem czekała na nich taksówka.
Po kwadransie byli już w centrum handlowym. Ciemnowłosy próbował zaciągnąć Ann do pierwszego sklepu lecz ta stanęła jak wryta, gdy tylko zobaczyła te wszystkie "ohydne" przesłodzone ubrania i te panienki, które piszczały na ich widok zrobiło jej się niedobrze. W jednej sekundzie zrobiła się zielona na twarzy. Wiedziała, że z tych zakupów nic nie będzie jeśli nie znajdą czegoś  jej stylu.
-Ann dobrze się czujesz ? - popatrzył jej prosto w oczy i dotknął jej czoła, dziewczyna nic nie powiedziała tylko przełknęła nerwowo ślinę.-usiądź tam na ławce, a ja przyniosę tobie coś do picia.
Dziewczyna siedziała na ławce, z głową opuszczoną między nogami. Nagle zrobiło jej się duszno i zaczęło jej się kręcić w głowie. Pomyślała, że coś jest nie tak i próbowała w swoich myślach nawiązać kontakt z Arielem. Niestety bezskutecznie, jakby coś lub ktoś blokował ich połączenie. Czerwonowłosa czuła się coraz gorzej, nie miała ochoty już dłużej czekać na Uzjela, wstała i chwiejnym krokiem ruszyła do wyjścia. Kiedy była już na zewnątrz, usłyszała wybuch i nie tylko usłyszała ale również poczuła. Fala uderzeniowa sprawiła, że Ann się wywróciła i zdarła kolana.             Kolejny wybuch był właśnie w centrum handlowym, gdzie jeszcze chwilę temu była czerwonowłosa.
   Dziewczyna zamknęła oczy, a kiedy je otworzyła znowu znajdowała się na ławce. Niebieskooka ruszyła szybko na poszukiwania czarnowłosego demona i znalazła, znajdował się on przy automatach z napojami, a koło niego były dwie dziewczyny, które najwidoczniej z nim flirtowały. Wahała się przez chwilę bo nie chciała przeszkadzać, ale nie mogła zwlekać, nie było czasu. Podbiegła do niego, złapała go za rękaw i odciągnęła go od miejsca ,w którym przeprowadzał rozmowę z dziewczynami.      Jak tylko skręcili za róg Ann opowiedziała o wszystkim brązowookiemu, ten tylko wypowiedział kilka zdań w mistycznym języku, czas się zatrzymał, a po chwili wszyscy ludzie zniknęli.
-Gdzie oni wszyscy się podziali?-powiedziała Ann z malującym się na jej twarzy przerażeniem.
-Stworzyłem kopie tego miejsca w innej czasoprzestrzeni i przeniosłem ich tam. Nie ma się o co martwić.- dziewczyna odetchnęła z ulgą. Uzjel złapał czerwonowłosą za podbródek i mocno pocałował , a ona go odepchnęła.
-Teraz już wiem o co chodziło Arielowi, lepiej uważaj bo jeszcze rozerwie on Ciebie na strzępy.
-Nie boję się mojego kuzyna, teraz jest słaby.
-Och...tak sądzisz? -na twarzy Ann pojawił się diabelski uśmiech, a oczy zalały się czerwienią.
-Nie bierz tego do siebie kuzynie, ale z łatwością mógłbym Ciebie teraz pokonać.
-Jeśli tak myślisz, to już przegrałeś.
"-Chyba pamiętasz o czym kiedyś rozmawialiśmy?-Tak.-To WYYYYYYPAAAAAAAD!" Dziewczyna upadła na ziemię.- Jak ja go za to nienawidzę-pomyślała.
-Wróciłaś już. Nic Ci nie jest ?- zapytał wyciągając w jej kierunku dłoń.
- Byłam tu cały czas i nie, to nic takiego tylko Ariel zapomniał, że nie powinien przejmować kontroli nad moim ciałem bo to strasznie wyczerpuje- kiedy złapała czarnowłosego demona za rękę rozległ się odgłos pierwszego z dwóch wybuchów, do następnego pozostały sekundy. 
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Grimoire- inaczej księga czarodziejska albo też nieczytelne pismo księgi te zawierają skrótową wiedzę astrologiczną, listy aniołów i demonów, zbiory zaklęć, wskazówki do wyrabiania talizmanów i przywoływania bytów duchowych i eterycznych.

wtorek, 30 grudnia 2014

Witch&Demons

 Rozdział 1

-Hmmm...co ja tu robię ? Gdzie ja jestem? Co to za miejsce? -powoli podniosła się i zaczęła rozglądać. Zauważyła kilka metrów przed sobą krawędź. Zbliżyła się chwiejnym krokiem do niej i zauważyła światła. Mnóstwo świateł. Wyglądały jakby gwiazdy spadły na ziemię. Podeszła jeszcze kilka kroków w przód, wpatrując się w ten piękny widok przed sobą. Pochyliła się mocno w przód, zaczęła się chwiać, gdy było pewne, że już spadnie w tym momencie ktoś ją złapał za rękę i mocno szarpnął. Oboje się wywrócili, dziewczyna wylądowała na osobie, która ją szarpnęła.
-Jesteś głupia?! Chciałaś się zabić ?!-odezwał się wściekły męski głos, znała go,lecz była zbyt zdezorientowana by go rozpoznać-nadal trudno jest mi utrzymać te formę, a ty ...eh nieważne. Dobrze, że nic się tobie nie stało-przytulił ją mocno. 
-Ariel ?! Gdzie my jesteśmy?
-Po za tym puść mnie.-jak powiedziała tak też zrobił, ale na twarzy chłopaka można było zauważyć malujący się smutek. Dziewczyna szybko poderwała się do siadu. -Czemu jesteś goły ?!-zakryła oczy rękoma. Chciała popatrzyć chwile na gołe ciało chłopaka, lekko rozchyliła palce w dłoni, pożerała go wzrokiem. Czerwone lśniące oczy, czerwone włosy i umięśnione ciało, chciała spojrzeć niżej i tak właśnie zrobiła. Na dole nie było nic, kompletnie nic. "Cholera! Na co liczyłaś ?! W końcu to demon a one nie mają płci. Głupia ja"
-Oj Ann no po co zasłaniasz oczy? wiem, że i tak patrzysz na mnie chociaż i tak wiesz, że nie ma na co. -z jego twarzy zniknął smutek, a zagościł wredny uśmieszek.

 -wcale nie patrzyłam.- powiedziała lekko speszona dziewczyna.-Tak w ogóle nie odpowiedziałeś na moje pytania. Więc zapytam znowu. Gdzie my jesteśmy ?-chłopak złapał ją za rękę po czy pojawili się na dachu innego budynku. 
-Popatrz tam-pokazał palcem na bilboard znajdujący się na dachu budynku na przeciwko.-znasz to pismo prawda ? 
-Jesteśmy w Japonii !? Ale jak ? Po co ?!
-Spałaś przez dwa miesiące. Wy chyba nazywacie taki długi sen śpiączką, jeśli się nie mylę. Lekarze próbowali Ciebie wybudzić wiele razy, ale bez żadnego efektu. Tak jakbyś sama nie chciała się obudzić. - spojrzał na dziewczynę smutnym wzrokiem i kontynuował dalej-po tym co się Tobie przytrafiło nie dziwię się. Miałaś sny, w których działo się to wszystko przez co przeszłaś, kiedy traciłaś przytomność w tym śnie on zaczynał się na nowo...ten sam sen w kółko. 
-Czemu ja nic nie pamiętam? 
-Usunąłem wszystkie wspomnienia dotyczące tamtych wydarzeń i osób. Kiedy zaczęłaś się wybudzać przeniosłem Nas tutaj. Nie chce byś cokolwiek sobie przypomniała , dlatego jesteśmy tutaj.
-skoro jestem tutaj i nie jestem już w śpiączce, możesz mi je zwrócić ? 
- Nie zgadzam się na to. Za dużo się zdarzyło. 
-Oddaj je! Nie ty powinieneś decydować o tym co jest dla mnie lepsze! 
-Zrozum, skoro nie chciałaś się obudzić to znaczy, że były to zbyt straszne wspomnienia i chciałaś umrzeć! Nie mogę Ciebie stracić! - po jego policzku spłynęła łza, którą szybko wytarł. Jego ciało zaczęło się rozpadać. Była to tylko sama powłoka -Cholera. Utrzymam je jeszcze kilka minut. 
-Tak wgl gdzie będę spała?-dziewczyna zaczęła delikatnie się trzęś, ta noc była chłodna. 
-Musimy wracać na tamten budynek.-po chwili znowu na nim byli.- mój kuzyn powiedział, że przyjdzie tutaj po nas.
  Minęło pięć minut lecz nikogo nie było, a ciało które stworzył Ariel się rozpadło. 
-jesteś pewien, że to jest to miejsce ? -zapytała Ann szczękając zębami. 
-Tak jestem pewien. Uzjel rzadko kiedy się spóźnia. 
- Czy ktoś o mnie wspominał? - nagle pojawił się czarno włosy demon, który miał jarzące się złote oczy. Na jego twarzy malował się złośliwym uśmieszek. 
-powiedziałeś, że będziesz na nas czekał w tym miejscu.-powiedział zdenerwowany czerwono włosy. 
-Och kuzynie, coś niewyraźnie dziś wyglądasz, weź rutinoscorbin. Co my tutaj mamy ? -powiedział zaciekawionym głosem Uzjel, podszedł do dziewczyny, kucnął przy niej i dotknął jej policzka.- Ale ty jesteś głupi Arielu. Jak mogłeś kurwa nie zauważyć, że ona trzęsie się jak osika i jest zimna jak kostka lodu! Na dodatek jest w szpitalnych ciuchach!- czarnowłosy demon ściągnął z siebie bluzę i powiedział- wyciągnij ręce do góry- Ann wykonała to polecenie powoli bo jej ciało było jeszcze troszkę zdrętwiałe po dwumiesięcznej śpiączce oraz z zimna. Gdy jej ręce były wyciągnięte ku górze chłopak założył na nią swoją ciepłą bluzę.-Cieplej już troszkę ?-dziewczyna pokiwała głową na tak, a złotooki rzucił rozgniewane spojrzenie na drugiego demona.
-Chodźmy już.-powiedział Uzjel. Ann powoli wstała i chwiejnym krokiem szła w jego kierunku. Gdy była już dwa kroki od niego potknęła się o swoje nogi. Na szczęście chłopak ją złapał nim upadła.
-ufff. Żeby potknąć się o własne nogi, ale z Ciebie fajtłapa.- Ariel był zazdrosny o swojego kuzyna bo mógł ją dotykać tyle razy ile chciał, był też zły na siebie bo nie zwrócił uwagi na to, że ona marznie i jest strasznie słaba. Nie chciał tego pokazać. 
-Jestem słaby, muszę odpocząć-powiedział i schował się w kolczyku, który był z nim połączony. -Ariel zacze...-Chciała mu coś powiedzieć, ale on się już schował.
-No dobra to idziemy.-złapał ją za dłoń i znaleźli się w jego mieszkaniu. - No to tak. Mój "kochany" kuzynek nie powiedział mi o tobie za wiele...hmmm...tak, właściwie to nic nie powiedział. Jak już wiesz mam na imię Uzjel, a tak właściwie to Uzjel Verrier VI i możesz mi mówić Uzjel, a ty?-zapytał lekko pochylając się nad dziewczyną. 
- Mam na imię Anna...-tutaj zrobiła pauzę, chciała wypowiedzieć swoje nazwisko, ale nie pamiętała go. 
-Anno, czy coś jest nie tak?-dziewczyna popatrzyła prosto w oczy demona, ale nie widziała świecących się złotych oczu za to widziała ciemno brązowe, patrzyli sobie w oczy minute może dwie i w końcu dziewczyna przerwała cisze. 
-nie nic, tylko nie pamiętam swojego nazwiska Ariel musiał mi je wymazać z pamięci, wolałabym byś mi mówił Ann. I tak na marginesie chciałabym Ciebie poprosić o puszczenie mojej ręki.
 -Czemu miałbym ją puścić? 
-Bo o to proszę-powiedziała lekko pytającym tonem. 
-No i co ? 
-Masz strasznie spoconą dłoń. 
-bzdury gadasz księżniczko.-puścił jej dłoń i wziął na ręce, przez co dziewczyna zrobiła się na twarzy czerwona jak burak. 
Wniósł ją na piętro, następnie zaniósł do jednego z pokoi i położył ją na łóżku. 
-zaraz przyjdę tylko przyniosę Tobie jakieś ubrania.-pokazał palcem na szafę znajdującą się koło kolejnych drzwi.-znajdziesz w niej ręczniki, a za tymi drzwiami jest łazienka.-uśmiechnął się, a następnie opuścił pokój. Ann nie bardzo chciała ruszyć się z tego jakże wygodnego łóżka,a jedwabna pościel wręcz błagała by paść na nią, zakopać się w niej i zasnąć, ale nie mogła tego zrobić, musiała się wykąpać. Ruszyła w stronę szafy, wyciągnęła ręcznik i weszła do łazienki zamykając za sobą drzwi. Odkręciła ciepłą wodę następnie zimną i dodała do wody różany płyn do ciała który stał na rogu wanny. Gdy wanna się powoli napełniała, ściągnęła z siebie bluzę Uzjela, którą poskładała, oraz szpitalny ciuch i weszła do wanny. Usłyszała pukanie do drzwi, a następnie odezwał się głos,który oczywiście należał do Uzjela. 
-Ann. Zostawiam ubrania na łóżku. Wychodzę coś kupić. Chcesz coś? 
-Jeśli to nie kłopot to chciałabym jogurt lub czekoladowy budyń,oraz pocky. 
-Okej, wrócę do 30 minut góra. 
-Dziękuję!-Po 10 minutach pluskania Ann wyszła z wanny wytarła się dokładnie, po czym zawinęła się w ręcznik i spojrzała w lustro. Jej brązowe wcześniej włosy, były krwistoczerwone. Wyszła z łazienki i od razu zaczęła się ubierać w rzeczy zostawione na łóżku przez czarnowłosego. Gdy się przebrała położyła się na łóżku. 
  Do mieszkania wrócił Uzjel tak jak mówił spacer do sklepu zajął mu 30minut.
 -Ann! Chodź na dół! Ann!-zostawił rzeczy w kuchni i poszedł na piętro do pokoju. Uchylił lekko drzwi do niego, po czym cicho wśliznął się do środka. Podszedł blisko łóżka, na którym zauważył śpiącą Ann. Na jej twarzy spoczywały włosy, które odgarnął delikatnie ręką. 
-Ale ty jesteś śliczna i tak ładnie pachniesz.-powiedział szeptem i złożył delikatny pocałunek na jej miękkich ustach.W tym momencie Ariel przygwoździł telekinezą swojego kuzyna do drzwi od łazienki.
 -Co ty do cholery wyprawiasz !?-wrzeszczał wściekły.
 -hahaha...Sprytnie zatrzymałeś czas by nie obudzić naszej królewny! Czekaj no chwile! Ty się nigdy nie martwiłeś o takie rzeczy, nie może być... Ty ją kochasz...ktoś kto zabijał tylko dlatego, że ktoś spojrzał krzywo na niego!- czerwonowłosy pokazał zęby, jego kuzyn miał racje, kochał ją i zrobiłby dla niej wszystko. Wypuścił swojego kuzyna, usiadł na łóżku koło Ann i pocałował ją w czoło. 
- jeszcze raz ją pocałuj bez jej zgody lub dotknij ją w sposób, który się mi lub jej nie spodoba, a zginiesz w strasznych męczarniach-uśmiechnął się złowieszczo i z przeraźliwym błyskiem w oku, a czarnowłosego przeszedł dreszcz, następnie wyrzucił kuzyna telekinezą za drzwi od pokoju. Ariel położył się koło dziewczyny na łóżku pod kołdrą, było mu strasznie zimno, uchylił okno i przytulił się mocno do dziewczyny.
Ann przebudziła się bo było jej strasznie niewygodnie, gdy otworzyła oczy tuż przed jej twarzą była twarz Ariela, który oplótł ją swoimi rękoma jak małe dziecko pluszaka. Dziewczyna zauważyła, że czerwonowłosy demon się trzęsie.
 -Ariel?-zapytała cicho,a on otworzył oczy, przez co ich spojrzenia się spotkały.-co ty tu robisz i czemu się trzęsiesz? 
-Bałem się, że mój kuzynek może coś tobie zrobić, jak zasnę w kolczyku, a trzęsę się bo jest mi zimno-mówił szczękając zębami. 
-Esu, Ariel to po co otwierałeś okno ? 
-Bo było by tobie za ciepło.-przytulił się mocno do niej. 
-Wracaj do kolczyka. 
-Nie zgadzam się. 
-Czemu? 
-Tak jak wspomniałem wcześniej, bo mój kuzyn może tobie coś zrobić.-dziewczyna pomyślała, że jest on na swój sposób uroczy. 
-Jesteś jak małe dziecko. Puść mnie.-zaczęła się lekko szamotać, przez co demon ugryzł ją lekko w szyje.
-kyaaaa, nie jedz mnie.-powiedziała śmiejąc się przy tym. 
-przecież nie zjem, a może powinienem?-podniósł jedną brew do góry i znów ją lekko ugryzł, a ona lekko zadrżała. 
-Widzę, że Panu jest już chyba cieplej.- powiedziała dziewczyna, która była cała czerwona na twarzy.
-Ale nie tylko mi chyba zrobiło się cieplej -demon zrobił wredną minę i pocałował Ann w szyje-po za tym ciepło twojego ciała mnie ogrzewa, lecz nadal czuje chłód. 
-Przynajmniej się już nie trzęsiesz, a teraz bądź grzecznym demonem i mnie puść.-pogłaskała go po głowie, a ten zamruczał. 
-Nie chcę. Serio muszę ? 
-Tak musisz-znów go pogłaskała, a czerwonowłosy z niechęcią ją wypuścił ze swoich objęć. Ann wstała zamknęła okno, a Ariel siedział na łóżku i się jej przyglądał. Podeszła do łóżka i otuliła demona szczelnie kocem, który wyciągnęła z szafy z której wcześniej wyciągnęła ręczniki.
     Następnie poszła do łazienki by nalać gorącej wody do wanny, do której dodała różanego płynu i wróciła do czerwonowłosego. Usiadła przed nim na łóżku. 
-zastanawiają mnie dwie rzeczy...
-Jakie ?
- Po pierwsze kiedy stworzyłeś sobie to ciało? Po drugie jak skontaktowałeś się ze swoim kuzynem ? 
- jest 3nad ranem, a stworzyłem je coś przed 1 w nocy, czyli gdzieś tak około 2godzin temu...-dziewczyna otworzyła oczy szerzej ze zdziwienia- No co tak patrzysz ?
 - No bo ledwo wcześniej utrzymałeś je przez 15minut.
 -wychodzi na to, że szybko się uczę.
-czekaj nie odpowiedziałeś na moje drugie pytanie- uniosła jedną brew do góry.-no słucham co pan wymyślił.
-opętałem pielęgniarkę w szpitalu, która się tobą zajmowała...-Ann popatrzyła po raz kolejny ze dziwieniem na Ariela.
- Co zrobiłeś ?! Wiesz dobrze jakie mogą być tego skutki skoro nasze dusze są połączone! Z tą kobietą wszystko w porządku ?
-Zemdlała ,kiedy opuściłem jej ciało- czerwonowłosy unikał wzroku dziewczyny.

-Wiesz co ? Słabo idzie coś Tobie okłamywanie innych, a patrząc na to, że jesteś demonem to w ogóle tobie to nie wychodzi. ____________________________________________________________________________________ ----z miejsca przyznaje, że popadłam w samozachwyt jak to znalazłam i przeczytałam, nie zawsze to co pisze mi się podoba na drugi dzień, jak to przeczytam,a nie wspominając co jest po dwóch miesiącach T-T . Wtedy sama siebie pytam "kiedy ja to napisałam to jest przecież wielki badziew tego nie da się czytać! Chyba pójdę się zabić!" Dzisiaj miałam zupełnie inaczej po raz pierwszy pomyślałam, że jest to zajebiste *^* może po raz pierwszy będę kontynuować to co tutaj zamieszczam ^^ Mam nadzieje, że się wam podobało, proszę o komentarze ^^ ----

niedziela, 16 listopada 2014

Wśród NICH. cz1

   Dzisiaj znowu próbowałam popełnić samobójstwo i jak widać znowu mi nie wyszło. To będzie chyba 4 raz jak śmierć postanowiła mnie zostawić na tym świecie.
   Za pierwszym razem pierdolnął mnie samochód oczywiście kierowca był pijany. Miałam złamane dwa żebra, które przebiły płuco i rękę złamaną w dwóch miejscach, poza tym ratownik medyczny stwierdził zgon i obudziłam się w kostnicy.
   Za drugim razem też nie było kolorowo. Zaatakował mnie seryjny morderca, który atakował wyłącznie kobiety i rozcinał je jak koroner zaczynający sekcje, ciała  następnie wyrzucał gdzieś w lesie. Mnie na "szczęście" zostawił tam gdzie próbował zabić, jakaś para szybko po tym mnie znalazła/zauważyła i zawiadomiła policje oraz pogotowie. Spędziłam dużo czasu na spotkaniach z psychologiem.
   Za trzecim razem próbowałam popełnić samobójstwo. Nalałam do wanny ciepłej wody i przecięłam sobie żyły. Na moje nieszczęście ojciec wrócił wcześniej z pracy i zauważył światło palące się w łazience,pytał ile tam będę siedziała, ale gdy nie dostał, żadnej odpowiedzi zaczął szarpać z klamkę a następnie wyważył drzwi. Spędziłam tydzień na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym, a następnie dwa miechy wizyt u psychiatry.
   No właśnie dzisiaj był czwarty raz. Miałam nadzieje, że będzie to ostatni raz i kostucha mnie w końcu zabierze, ale ona ma spaczone poczucie humoru.
Miałam mocny sznur  i ładną okolice, wszędzie były same drzewa.
Zawiązałam sznur na gałęzi i założyłam pętle na szyje. Kiedy zrobiłam krok do przodu czułam jak pętla zaciska się coraz mocniej, a ja zaczęłam się rzucać bo brakowało mi tchu, to była naturalna reakcja bo kto by nie walczył o oddech w takiej sytuacji ?
Kilka sekund później zaczęło mi się już robić ciemno przed oczami i myślałam już, że to był naprawdę koniec, ale ta pierdolona lina pękła w połowie, a ja wylądowałam na ziemi.
Ta sytuacja jak dla mnie była komiczna. Zaczęłam się po prostu śmiać.

Widziałam ich, oni cały czas na mnie patrzyli, z tym pierdolonym smutkiem w oczach.
Zapomniałam powiedzieć, że od czasu kiedy po raz pierwszy otarłam się o śmierć widzę ICH, wiedzę duchy.

One mnie prześladują...

Dłuuuugaaaśna przerwa.

Bardzo przepraszam, że nic nie dodawałam od dłuższego czasu.
Niestety bardzo słabo szło mi pisanie W&W i doszłam do wniosku, że nie będę tego kontynuować. Słaba wena zdarza się...a w moim przypadku dość często.
Chciałabym by ktoś czasami coś skomentował, a to by może sprawiło, że nagle dostane zastrzyk pełen weny. :)
pomarzyć zawsze można...

środa, 16 lipca 2014

W&W Rozdział 2



Rozdział 2 „Utracone wspomnienia”

  Leże na podłodze, chyba spadłam z krzesła. Ten ból jest tak strasznie mocny, że nie mogę krzyczeć czy się ruszyć. Ktoś krzyczy, ale kto ? Nie wiem. Wszystko się zamazuje, krzyk zanika. Nie widzę już nic, zapadła ciemność, pustka wokół ,nie ma nic.
   Pośród pustki nie wiesz czy czas zwolnił, przyspieszył, może równie dobrze płynąć normalnie. Nie wiem, bo wokół nie ma nic by to stwierdzić.
   Cały czas leżąc w tym miejscu tak jak straciłam przytomność,kątem oka zauważyłam pojawiające się białe drzwi. Powoli wstałam i skierowałam się w ich kierunku, stanęłam przed nimi. „ Ciekawe dokąd one prowadzą ? Ale z racji ,że jestem w swojej podświadomości, to wolę ich nie otwierać.” Nagle poczułam jakby ktoś mnie dotkną. Zignorowałam to jednak, nikt prócz mnie nie mógł tutaj przebywać. Stałam zamyślona przed tymi drzwiami, gdy znów coś poczułam, tym razem jakby coś spoczywało na moim lewym ramieniu. Przeszedł po mnie lekki dreszcz. Spojrzałam na nie, spoczywała na nim dłoń. Mogłam krzyczeć,ale nasuwało się pytanie „Po co?” to mój mózg, przecież nikt mnie nie usłyszy i nie przyjdzie na ratunek. Obróciłam się ale nikogo za mną nie było, ta ręka cały czas spoczywała na moim ramieniu, powoli zaczęła napawać mnie obrzydzeniem.
-Gdzie jesteś? – w odpowiedzi usłyszałam cichy śmiech. Nie wiem, czemu ale zdawało mi się, że znam go. Ręka na moim ramieniu podskoczyła pięć razy i wskazywała palcem do góry, spojrzałam tam. Nade mną unosił się chłopak w długich śnieżno białych włosach,takie jak moje. Nie miał on prawej ręki.
- O brawo…znalazłaś mnie.- uśmiechną się lekko ironicznie i strasznie sztucznie. Zniknął i pojawił się tuż przede mną, aż się wywróciłam.- Nic się nie zmieniłaś- zimny,sztuczny, ironiczny uśmieszek zastąpił bardziej ciepły i czuły.-jak byłaś młodsza dość często upadałaś.-powiedział podając mi dłoń i pomógł wstać.
-Kim jesteś ?- gdy zapytałam jego twarz nagle posmutniała, a jego szare oczy lekko świeciły.
-Czyli naprawdę mnie nie poznajesz? Jestem Yuki – kiedy otworzyłam usta by odpowiedzieć, on z wyprzedzeniem powiedział.-Nie musisz nic mówić, doskonale zdaję sobie sprawę jaka będzie odpowiedź.-światło w jego oczach zgasło prawie całkowicie, spuścił smętnie głowę.
- To czemu mi nie przypomnisz ? - natychmiastowo uniósł głowę do góry i znowu można było zobaczy w jego oczach iskierki, zachowywał się jak ja dwa lata temu czyli jak szczeniaczek.
-Mam nawet pewien pomysł jak.- białe drzwi jakby same się otworzyły, a chłopak złapał mnie za rękę i wciągnął za nie do białego światła.-Witam w najważniejszym wspomnieniu o mnie. To chwila w której się spotkaliśmy.- powiedział cicho.
   Widziałam małą dziewczynkę o brązowych włosach w wieku 6 lub 7 lat, to byłam Ja. Siedziałam na ziemi i patrzyłam jak rodzice obierają winogrona w ogrodzie u sąsiadów z działki. Nagle wstałam ,podeszłam do swojego taty, szarpnęłam go lekko za spodnie, by zwrócił na mnie swoją uwagę i zapytałam- Tato, co by się stało gdybym zniknęła?
-Skarbie.-ukucnął przede mną i położył rękę, na głowie.-płakał bym gdyby coś takiego się stało. Nie tylko ja by płakał i tęsknił. – przytuliłam się do niego. Skąd u 6-7 latki takie pytania? W tamtym okresie czasowym nie czułam się zbyt potrzebna, bo zwracali na mnie mniej uwagi niż zwykle. No cóż rozumowanie dziecka. Gdy skończyłam się tulić do taty, poszłam do mamy i zadałam jej to samo pytanie. Odpowiedziała mi ona- W ogóle bym nie tęskniła za tobą-moje teraźniejsze ja zaczęło płakać to wspomnienie bolało. Uśmiechnęłam się do niej krzywo, obróciłam się i pobiegłam w stronę furtki, gdy byłam już na drodze  potkanęłam się o kamienie, nie mogłam już powstrzymać łez i wtedy przede mną pojawił się białowłosy chłopiec. Podał mi rękę i pomógł wstać, rzuciłam mu się na szyję i w tym momencie pojawiliśmy się w domku na mojej działce. Grzebał po szafce, aż w końcu wyciągnął apteczkę i zaczął opatrywać moje zdarte kolana.
-Dziękuję - powiedziałam przez łzy.
-No to teraz kolejne wspomnienie.- usłyszałam za sobą jego smutny głos.
    Pojawiliśmy się w moim domu, w łazience. Ja leżąca w wannie wypełnionej do połowy czerwoną wodą, z podciętymi nadgarstkami, prawa ręka zwisająca poza wanną z ledwością trzymająca butelkę Jack’a Danielsa, a na ziemi prawie puste opakowanie tabletek nasennych. Miałam lekko otwarte oczy, z których płynęły łzy. Prawie puste oczy, z każdą sekundą coraz mniej było w nich życia. Ktoś walił w drzwi od łazienki, nagle w środku pojawił się on, Yuki. Szybko podbiegł do wanny, położył na moich policzkach swoje dłonie i krzyczał – Głupia! Czemu to zrobiłaś ?! – wyszeptałam bardzo cicho jego imię i zamknęłam powieki, które bardzo mi ciążyły – Nie zasypiaj! Słyszysz !?  Cholera ! Wiem, że nie chciałaś tego, ale nie chce Ciebie stracić, nie teraz. Przepraszam Kyōko. – zatopił w mojej szyi swoje kły wpuszczając tym samym truciznę, którą chciał mi uratować życie, ale nie wiedział, że zapomnę o nim i przestane go widzieć.
 -Właśnie po tym jak Ciebie ugryzłem przestałaś mnie pamiętać i mnie widzieć. Musimy już iść. Jeśli dłużej tu zostaniemy to zapadniesz w śpiączkę.
A co było później? Tak w wielkim skrócie.  W domu wieczorem pojawili się moi rodzice, ojciec wyłamał drzwi od łazienki, a moja matka jak i on krzyczeli, oraz płakali, wtedy się obudziłam. Następnego dnia przebudziłam się w południe, a gdy spojrzałam w lustro miałam już śnieżnobiałe włosy.
_____________________________________________________
coś mi się wydaje, że ten rozdział jest do kitu ;c
gdy go pisałam miejscami płakałam, zwłaszcza, że użyłam mojego najgorszego wspomnienia z dzieciństwa. hehe...
można pisać komentarze, nie trzeba się bać ;c

poniedziałek, 14 lipca 2014

Smutne oczy

Opowiem tobie pewną historyjke.

Była sobie pewna dziewczyna. Kochała ona patrzeć na nocne niebo i spoglądać na gwiazdy, gdyż dzięki temu zapominała co się dzieje w jej życiu.
Niestety pewnej nocy, gdy spojarzała do góry na niebo,nie było tam gwiazd. Rozglądała się długo, aż zauważyła jedną samotną gwiazdkę, której światło było na tyle mocne, że przedostało się przez chmury, jedna łza spłyneła po jej policzku. Poczuła ulgę. Cały bałagan, który miała tego dnia w głowie znikł.
Patrzyła w kierinku tej gwiazdy przez długi, długi czas. Stała w bezruchu. Czuła jakby czas wokoło niej zatrzymał się. Przestał mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie.

W&W Rozdział 1





 Rozdział 1„Nowa szkoła”     

   Liceum Hibari. Liceum w którym uczą się wilkołaki jak i wampiry. Moja nowa szkoła. Jestem 16 letnią wampirzycą i mam na imię Hinamori Yukine, przeniosłam się z ludzkiego liceum, ponieważ znęcano się tam nade mną, bo podpadłam jednemu kolesiowi z trójki „wspaniałych” ale nie za bardzo chcę to wspominać. Osiągałam tam dobre wyniki w sporcie jak i w nauce niestety do czasu, bo zaczęłam przez to wszystko opuszczać lekcje.
~***~
     Musiałam załatwić wszystkie  sprawy związane z przeniesieniem mnie do tego liceum u Pani dyrektor. Kiedy właśnie kończyłyśmy wypełniać wszystkie papiery związane z przeniesieniem mnie do tej szkoły zadzwonił dzwonek. Po wypełnieniu ostatniego papierka ,zmysłowa brunetka, którą była ów dyrektorka zaprowadziła mnie do sali, w której uczyła się moja nowa klasa. Kobieta wchodząc do sali kazała mi zostać chwile na korytarzu, gdy weszła wszyscy uczniowie stali na baczność.
- Proszę usiąść - powiedziała spokojnie- Chce wam kogoś przedstawić .-pomachała do mnie żebym weszła do sali. Jak tylko znalazłam się w środku wszystkie spojrzenia, które były jeszcze sekundę wcześniej utkwione w Pani Hashi przeszły na mnie,przez co przeszedł mnie dreszcz.- To wasza nowa koleżanka Hinamori Yukine, będzie z wami uczęszczać od poniedziałku do klasy, proszę bądźcie dla niej mili.
Nic nie powiedziałam tylko ukłoniłam się i powędrowałam za dyrcią  kierując się w stronę gabinetu. U Pani sekretarki zostawiłam swój plecak.
 W sekretariacie czekał na panią Hashi pewien chłopak, po zapachu można było stwierdzić, że jest to wilkołak. Miał kruczoczarne włosy i stalowobłękitne oczy. Sądząc po spojrzeniu pani dyrektor, była zła.
- Panie Isao Ōkami – cały czas powstrzymywałam się by nie wybuchnąć śmiechem. Nasz wilczek ma na nazwisko wilk/wilkołak. Tak wiem, mam dość specyficzne poczucie humoru, ale mnie to pasuje. -ile razy mam widywać Pana pod drzwiami mojego gabinetu w przeciągu jednego tygodnia ? – ocho, mamy tutaj szkolnego łobuza.
-Sam bym chciał to wiedzieć prze Pani.- Dyrcia lekko zmarszczyła brwi.
-Panno Yukine może pani poczekać tutaj chwilkę ? – odwróciła się w lewo w stronę biurka i otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, do kogoś,ale nikogo tam nie było. Obróciła się do wilczka i zapytała- Widziałeś Ōkami , może panią sekretarkę ?
-Tak ,poszła odebrać zamówienie czy coś. – odpowiedział wilczek.
- Panienko Yukine popilnuje Pani tego łobuza przez 10 minut?-Ja mam przebywać ze szkolnym rozrabiaką w jednym pomieszczeniu SAMA?! Źle coś powiem i jeszcze powtórzy się sytuacja z potrzebnej szkoły. Absolutnie się na to nie zgadzam.- Ja w tym czasie poszukałabym książek.-No tak zapomniałam, że ta szkoła ma specjalne podręczniki, oraz , że miałam je dzisiaj dostać.
-N-no dobrze.- lekko się zająknęłam, a chłopak podniósł na mnie swoje błękitne ślepia, wyglądał na niezadowolonego. Po chwili dyrcia zniknęła za drzwiami do jakiegoś pomieszczenia.
Cały czas wilczek wbijał we mnie swój wzrok i mierzył mnie nim, przez co miałam dreszcze. Po chwili usłyszałam jak krzesło na którym siedział zaszurało. Stał za mną. – I co się tak trzęsiesz ? Przecież Cię nie zjem – na te słowa poczułam ulgę, a w jego głosie wyłapałam jakby smutek(?).
-A już myślałam, że tak. -obróciłam się w jego kierunku i zaśmiałam się lekko pod nosem, na co chłopak się lekko uśmiechnął do mnie.
-Jak się nazywasz ? Pachniesz jak…człowiek, ale skoro jesteś zapisana do tej szkoły nie możesz nim być. Czym jesteś ?– zapytał zaciekawiony. No właśnie jestem wampirem i sama tego nie pojmuję! Powinnam pachnieć jak wampir nie jak człowiek,przekąska, ale jest to plus czasami zwłaszcza gdy napatoczy się jakiś łowca ze swoim amstafem lub innym piesiem.
- Mam na imię Hinamori Yukine i jestem…wampirem.- Popatrzył na mnie przez moment, z lekkim zdziwieniem w oczach.
- Trzeba przyznać, że strachliwy z Ciebie wampirek, Hinamori.- lekko się zaśmiał ukazując tym samym swoje białe kły.-Jestem Isao Ōkami jak już pewnie słyszałaś, gdy mówiła o mnie nasza dyrcia. Jestem…-nie dokończył przerwałam mu.
-Wilkołakiem. Wiem czuje.- uśmiechnęłam się do niego.-To ,że jestem wampirem, który pachnie jak człowiek nie oznacza to, że mam upośledzony węch.-zaśmiałam się pod nosem.-za co Ciebie tak często przysyłają do naszej szanownej Pani Dyrektor ?
-Nawet nie wspominaj. Nauczyciele się na mnie uwzięli. O dosłownie wszystko się mnie czepiają, bo nie mam czystej kartoteki.-
-Współczuje Ci. Co takiego zrobiłeś,że jej nie masz ?
-Ale chodzi tobie o te szkolne wykroczenia, przez które mam już „kilka” wpisów w szkolnej kartotece, czy może chodzi Ci o te wpisy z policyjnej kartoteki?- Czyli dobrze myślałam przede mną stoi szkolny chuligan. Szczęka opadała mi na ziemię. Gdy ten to zobaczył zaśmiał się.
-Z obu- powiedziałam z lekkim zapytaniem w głosie.
Gdy tak rozmawialiśmy mijały kolejne minuty. Szczerze? Nie mam na co narzekać. Może i był chuliganem, ale dobrze mi się rozmawiało z Isao, rozmowa się kleiła. Jak ja dawno z kimś tak długo nie rozmawiałam, prócz rodziców.

   Tak właściwie nie miałam jak rozmawiać za bardzo byłam przerażona, by prowadzić jakąkolwiek rozmowę z kimkolwiek. Zwykłe wyjście do warzywniaka po kupienie głupiej marchewki było dla mnie wyzwaniem. Tak my wampiry jemy normalnie warzywa, owoce itd.
Gdyby nie to, że moi rodzice zapisali mnie do psychiatry, to pewnie siedziałabym zamknięta w moich czterech ścianach, na łóżku, pod kołdrą. Na samo wspomnienie tamtych zdarzeń skręca mnie z bólu żołądek. Tak i właśnie w tym momencie. Czemu akurat teraz musiałam to sobie przypomnieć?
 


_______________________________________________________
1 rozdział krótki ale jest.
nie wiedziałam jak je nazwać tak więc jest W&W
myślimy z przyjaciółkami nad nazwą.
ale do rzeczy jak Wam się podoba ?